„Legenda o Dratini”

Ciekawostki
czwartek, 04 sierpnia 2016 1579 Wyświetleń 0 Komentarzy
„Legenda o Dratini”

Aplikacja „Pokemon GO” zrzesza tłumy fanów Pokemonów. Nic więc dziwnego, że niektórzy z nas (w tym ja), chcą odświeżyć sobie wspomnienia o tej popularnej, za moich czasów, bajce. Na razie dotarłam do momentu, gdy Ash, wraz z przyjaciółmi, odwiedził Strefę Safari. Tytuł odcinka to „Legenda o Dratini”.
Już na początku ten epizod wydawał mi się dziwny. Nie mogłam znaleźć polskiej wersji językowej, z dubbingiem. Dostępna jest tylko oryginalna ścieżka dźwiękowa i wizualna, japońska, z napisami.

Trójka głównych bohaterów dociera do rezerwatu, by wejść na jego teren i schwytać rzadkie Pokemony. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wejścia strzeże starszy pan z bronią w ręku, który wita naszych podróżników w sposób brutalny. Starzec celuje pistoletem i ich głowy.

Legenda o Dratini

Po chwili pojawia się Zespół „R”. Zostaje on bardzo szybko przegoniony po tym, jak mężczyzna, bez skrupułów, zaczyna do nich strzelać.

Legenda o Dratini

Całość wydaje się bardzo brutalna i budzi wątpliwości, czy młody widz powinien oglądać rzeczy tego typu.
Po pewnym czasie Zespół „R” powraca, tym razem porywając stróża, aby siłą wyciągnąć z niego informacje o miejscu zamieszkania legendarnego Pokemona, Dratini.

Legenda o Dratini Legenda o Dratini

Pamiętamy Zespół „R” jako trójkę nieudaczników, których każdy plan zostaje zrujnowany. Dobro zwycięża zło, podstępy oraz kłamstwa przegrywają z uczciwością i prawdą. Tutaj jednak widzimy Jessie, Jamesa i Meowth w nowym obliczu. Uciekają się do gróźb i przemocy, co znacznie wykracza poza ramy ich wcześniejszych niecnych zagrywek. Ostatecznym ruchem bandytów w stronę wydobycia informacji ze starca, jest stworzenie robota, którego zadaniem jest łaskotanie ofiary.

Legenda o Dratini

Łaskotki wydają się niewinnym żarcikiem, jednak w tym przypadku są to tortury, nic więc dziwnego, że ten odcinek nigdy w Polsce się nie pojawił. Dzieci mogłyby wyciągnąć z niego niewłaściwe lekcje.

Oczywiście całość kończy się dobrze. Zespół „R” znowu błysnął, a Ash, Misty i Brock ocalili niewinne stworzenie przed porwaniem. Ten odcinek jest taką małą ciekawostką. Być może ktoś z Was dostrzeże podobne zjawiska.

Wszystkich fanów Pokemonów zachęcam do ponownego obejrzenia serii. Ja zakończę swój maraton na pierwszym sezonie, ponieważ dalsze epizody, nadziane nowymi pokemonami, nie przekonują mnie.

Pozdrawiam cieplutko
/Blondi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.